Odwiedziliśmy z mężem ostatnio restaurację w Westin’ie; nie miałam nastroju na kolacje na mieście, ale czego się nie robi …
Ku naszej uciesze, trafiliśmy na rybny czwartek . Na przystawkę kucharz przyrządził dla nas świeże sushi i właściwie byłam już najedzona, a jeszcze czekały świeże ostrygi… Już wtedy byłam zadowolona, że dałam się zaprosić na kolację. Po powalających przekąskach przyszła pora na danie główne. Postanowiłam zaszaleć i zamówiłam pieczoną solę Dover z foie gras i płatkami truflowymi, bok choi i sercem karczochów z sosem z sake i limonki, a do tego ryż jaśminowy. I mogę Wam powiedzieć jedno – poezja smaku. Danie niezwykle wykwintne o oryginalnym smaku powaliło mnie z nóg. Cena właściwie mnie też powaliła, ale byłam zaproszona
Skorzystaliśmy z bufetu deserów, które są przepięknie podane, malutkie, urocze i bardzo, bardzo słodkie. Bazują na różnego rodzaju czekoladzie i musach owocowych.
Wieczór wspominam niezwykle miło, mimo, że wcale nie miałam ochoty wychodzić tego wieczoru, a zwykła kolacja zmieniła się w bardzo przyjemną randkę; wyszukane jedzenie i ten jedyny u boku, nic więcej nie jest potrzebne . Restauracja Fusion mimo, że hotelowa, ma kilka stolików bardzo intymnych i nastrojowych. Obsługa niezwykle miła i profesjonalna, a co najważniejsze bardzo dyskretna. W moich odczuciu, to dobre miejsce na spotkanie i zjedzenie dobrej kolacji z przyjaciółmi. Na randkę jednak, nie polecam, bo restauracja , mimo swojej klasy i jakości, nie posiada aż tak intymnej atmosfery, jaka w tym wypadku jest pożądana. Uważam, że ceny w menu są adekwatne do jakości potraw i na kolejny rybny czwartek chętnie się jeszcze kiedyś wybiorę.
Related posts:



Leave a Reply